Świąteczne spotkanie w klasowej rodzinie, czyli… o Wigilii… w Id

[mp_row] [mp_span col="12"]

Tak to już kolejny raz Bóg się rodzi!

Złożymy sobie piękne życzenia składające się z dwóch przeciwstawnych sobie  "nawzajem" i znowu ich piękno sprawi, że z kącików oczu popłyną nam szczere łzy wzruszenia, a te z kolei pobudzą kolejne oczy do wspólnego, rzewnego płakania. Bo przecież, czyż niepiękna będzie to chwila? Jej wzniosłość wzbudzi w nas wszystkich nagłą chęć wyrażenia swych pozytywnych emocji. Będzie to idealna okazja, by pokazać wszystkim wokoło swe uczucia, na które nikt normalnie nie zwraca uwagi (liczysz się tylko ty sam).

Na stołach alabastrowo białe plastikowe naczynia (plastik się nie zbije) i sztućce (plastikiem uczniowie nie zrobią sobie krzywdy), w kubkach chińskie paczuszki naszego ulubionego sproszkowanego jedzenia (wystarczy zalać wodą - oszczędność czasu i pieniędzy).

A pod ławkami szkolnymi ubranymi na tak zaszczytną okazję w zapożyczone z domostw nadgorliwych pomocników długie, świąteczne obrusy, ukrywać się będą zaciśnięte w ładne pięści dłonie (długość materiału obrusu idealnie dopasowana).

I miłe słowa rozsyłane w przestrzeń jak zarazki, i te ciepłe, pełne koleżeńskiej sympatii spojrzenia mogące stopić obojętny rys każdej twarzy, i ta wzajemna uprzejmość, ta rodzinna atmosfera (to nic, że jest tak duszno w pomieszczeniu), nagłe zatrzymanie czasu (w zegarze dawno już wyczerpały się baterie).

Powietrze nasycone będzie serdecznością płynącą strumieniami od każdego, pojedynczego członka klasy, bez wyjątków (spojrzenia pełnych łez rozrzewnienia oczu najczęściej kierowane będą w stronę drzwi). Pełne patosu słowa zrywane z cienkich kartek grubej Biblii i szybujące dźwięcznie w stronę głuchych, nastoletnich uszu, natkną się na pobożnie złożone do modlitwy dłonie, poważne miny i pełne niezrozumienia umysły.

A później rozpocznie się coroczny, świąteczny bieg na wyścigi po całej szkole, kto zdoła złożyć większej ilości osób życzenia! Co za młodzieńczy zapał, proszę spojrzeć, jak biegną z szerokimi triumfalnymi uśmiechami na piegowatych obliczach, co za energia. Cóż za herkulesowa siła, z którą wydzierają sobie wzajemnie z dłoni opłatek, przerywany wzdłuż niewidzialnych linii, aż powstaną pęknięcia, aż drugiej osobie zostanie w ręce tylko nędzny podarty strzęp tanio podrabianego chleba.

A gdy w końcu drzwi zostaną otwarte, a uroczystość oficjalnie zakończona, gdy już nikt nie będzie chciał zjeść wydzielonych na talerzykach lukrowanych słodko ciasteczek (być może z powodu lekkich mdłości), ekipa dziarskich i uczynnych uczniów zabierze się do sprzątania, aby nie został na ziemi ani ślad po wydarzeniu, które przed chwilą miało tu miejsce. Ustawią ponownie ławki w odległości 75 cm od siebie pod kątem prostym do powierzchni ściany. Krzesła znów staną na swoim miejscu, a światełka na choince zgasną. Uczniowie będą się starać, bo wiedzą, jak ważne jest utrzymanie porządku w klasie (dostaną za to punkty z zachowania). A potem wybiegną z sali i ze szkoły - bo będą w końcu wolni. W pustej klasie zgasną światła i zapadnie cisza. Na zewnątrz spadnie z nieba czysty śnieg.

"Och, gdyby każda noc w naszym życiu mogła być jak noc Bożego Narodzenia, rozjaśniona światłem wewnętrznym…" 

-brat Roger

[/mp_span] [/mp_row] [mp_row bg_video_youtube_repeat="true" bg_video_youtube_mute="true" bg_video_repeat="true" bg_video_mute="true"] [mp_span col="12"] [mp_image_slider ids="4642,4643,4644,4645,4648,4649,4650,4651,4652,4653,4654,4655,4656,4657,4658,4659,4660,4661" size="full" animation="fade" smooth_height="false" slideshow="true" slideshow_speed="7" animation_speed="600" control_nav="true"] [/mp_span] [/mp_row]

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna